Trzy tygodnie Norweskiego piekła

Reklamy


Mam już 45 lat, sporo w swoim życiu przeżyłem,  zawsze powtarzam że najważniejsze są przygody. Co mam pozostanie na starość,  nieważne Ile zarobimy, Jaki samochód będziemy mieli, ale to co przeżyliśmy, kształtuje nas i pozostaje z nami na zawsze.  Tej przygody nie życzyłbym nikomu.

20 marca  dostałem na Facebooku  taką wiadomość W Trondheim dam Ci dobrze platna prace jak nigdzie nie znajdziesz Przez pol roku zarobisz na nastepne poltora O szczegoly mozesz pytac xxxxxxxxxxxxxxxxx Pozdrawiam “

Co jakiś czas ktoś piszę żeby załatwił mi pracę w Anglii,  w Stanach Zjednoczonych, Holandii, jest to efektem tego artykułu – https://dziennikbaltycki.pl/mieszkaniec-trojmiasta-wyliczyl-ze-w-polsce-trzeba-zarabiac-3100-zl-netto-by-godnie-zyc-jego-wpis-robi-furore-na-facebooku/ar/13087869 zazwyczaj nic z tego nie wychodzi. Tym razem gdy zapytałem się jaka to praca od razu była prośba o telefon.  Bardzo sympatyczny i wesoły Łukasz opowiedziało mi czym się zajmuje, że prowadzi w Norwegii firmę remontowo-budowlaną,  że ma sporo roboty, oraz że bardzo chętnie mi pomoże i przyjmie mnie do siebie do pracy. Ja ze swojej strony powiedziałem na czym się znam, co potrafię zrobić, nie ukrywałem że mam również słabe strony na przykład tynkowanie i murowanie, oraz to że mam insulinooporność i nie jestem już tak sprawny jak 20 lat temu. Przez następne kilka dni rozmawialiśmy o Norwegii,  o Polsce, o różnicach w stylu życia i pracy. 25 marca zadałem pytania.

”Dobra teraz seria pytań, bo zaczyna się robić dziwnie w tym moim mieście. 1. Od kiedy ewentualnie bym miał zacząć. 2. Gdzie miałbym mieszkać. 3. Na jak długo bym miał wyjechać ( ile masz roboty). 4. Wiem że to dziwne, ale nie znam Angielskiego, ani Norweskiego czy to problem. 5. Lepiej samolotem czy samochodem, do samochodu sporo mogę załadować.”

Na wszystkie pytania Dostałem odpowiedzi telefonicznie. Pracy jest tak dużo  że spokojnie mogę przyjechać na 3 miesiące i zobaczyć jak będzie, przyjechać Mogę właściwie od razu,  znajomość języka by się przydała ale jakoś damy radę, mieszkanie zagwarantuje mij firma, rewelacyjnie że mam samochód bo będę mógł przywieźć więcej rzeczy.  Oczywiście najważniejsze czego się dowiedziałem to wynagrodzenie około 20 000 koron przy pracy 7,5 godziny bez nadgodzin, a nadgodziny jak chce to pracuje a jak nie chce to nie muszę. Wszystko wyglądało bardzo sympatycznie,  z jednym ale, koszt przejazdu samochodem trasą którą podał Łukasz to około 2700 zł Nie wspominając o tym że nie miałem opon zimowych które są obowiązkowe, a zamiast pieniędzy długi. Leszek znając moją sytuację zaproponował że sfinansuje mi przejazd oraz inne koszty bo chce mi pomóc,  w zamian za to przywiozę mu kilka książek które zamówi, kupię narzędzia które są tańsze w Polsce, oraz kilka innych drobiazgów. Nic nie zapowiadało późniejszych wydarzeń, wspaniały człowiek przelewa mi pieniądze na konto. Nie znaliśmy się wcześniej, a nasze kontakty ograniczały się do rozmów telefonicznych i kontaktów przez Facebooka. 10 dni po pierwszym kontakcie  pełen nadziei i optymizmu, rezerwowałem prom i szykowałem się do wyjazdu. Dwa dni przed wyjazdem, mój dobrodziej przelał mi dodatkowe 2000 koron, żebym w razie czego przenocował w hotelu , a nie jechał non stop.

 

W Polsce zajmuję  się dziennikarstwem niezależnym,  prowadziłem dwa portale internetowe,  jestem działaczem społecznym i politycznym, walczę z obecnym systemem  udowadniając nieprawidłowości na różnych stopniach administracji publicznej. Po śmierci Pawła Adamowicza prezydenta miasta gdańska  byłem jednym z kandydatów na urząd prezydenta Gdańska, jestem autorem wielu artykułów, filmów oraz obrazków internetowych- memów w których zwracam uwagę na problemy w naszej władzy,  a czasem wyśmiewam ich poczynania lub dosadnie komentuję. Dzień przed wyjazdem Zostałem wezwany do Komendy Miejskiej w Policji w Gdańsku, w celu złożenia wyjaśnień jako świadek. Na miejscu zostałem przesłuchany,  na okoliczność opublikowanego przeze mnie na facebooku jednego z obrazków. Przyznałem się do jego autorstwa, I wytłumaczyłem wszystkie okoliczności z nimi związane. Po złożeniu wyjaśnień, siłą został odebrany mi telefon,  a ja zostałem poinformowany, że zostanie przeszukane mieszkanie w którym mają swoją siedzibę redakcja obydwóch prowadzonych przeze mnie portali, oraz że zostaną zajęte, telefony, komputery, oraz nośniki danych. Poinformowałem policję że jest to siedziba redakcji,  o fakcie została powiadomiona prokuratura, ale pomimo to nie zaprzestano czynności. Tego dnia zostały postawione mi zarzuty, a ja zostałem poinformowany o toczącym się postępowaniu przeciwko mnie. Policja siłą pomimo moich obiekcji dokonała przeszukania redakcji, zajęła telefony komórkowe,  przenośne dyski twarde, oraz komputery. Te działania skutecznie uniemożliwiły jakiekolwiek dalsze funkcjonowanie dwóch niezależnych mediów obywatelskich, legalnie zarejestrowanych jako tytuły prasowe w Polsce. Podczas przesłuchania skutecznie uniemożliwiono mi kontakt z kimkolwiek zabierając telefon,  oraz możliwość wezwania prawnika. Opuszczając kraj czułem się jak uchodźca polityczny, straciłem masę sprzętów, i możliwość dalszego funkcjonowania jako niezależne media obywatelskie.

 

6 kwietnia  koło północy Zameldowałem się w Trondheim.  pierwszą noc spałem Leszka  i jego żony, za dużo nie pogadaliśmy.  Następnego dnia zaczęła się przygoda. Okazało się że mój nowy szef bo umowę dostałem od razu,  pracuję właściwie codziennie. Zawsze znajdzie sobie coś do zrobienia, gdzieś musi jechać, coś załatwić  i nieważne jaki jest dzień tygodnia czy święto on pracuje. Pytał mnie czy takie warunki by mi odpowiadały,  zawsze mógłbym zarobić więcej na nadgodzinach. Wszystko wyglądało wspaniale, pierwszy dzień w pracy to kupowanie ubrań roboczych,  narzędzi, oraz jeżdżenie po podległych obiektach i ustalanie co będzie do roboty. Gdy okazało się że potrafię spawać, firma kupiła spawarkę,  porównując to do polskiej rzeczywistości wyglądało jak raj. Firma w której się zatrudniłem, głównie zajmuje się dachami, papa, ocieplenia, dekarstwo,  ale okazało się że nie pogardzi innymi zleceniami, i tak się akurat zdarzyło, że główna robota to było ocieplenie budynku, tynkowanie, oraz nakładanie tynków strukturalnych,  co nie należy do moich mocnych stron. Nie minęło 48 godzin mojego pobytu Trondheim,  i okazało się że nie wszystko jest bajką, a rozmowy telefoniczne i kontakt przez  przez Facebooka nie odzwierciedla charakteru człowieka .

Reklamy

Raj utracony, Nie jestem francuskim pieskiem,  wiele rzeczy w życiu robiłem, nie boję się pobrudzić i nie unikam ciężkiej pracy.  Fakt że jestem chory i moja sprawność fizyczna nie jest już taka jak w wieku 20 lat O czym informowałem Łukasza,  nie powinna mieć znaczenia, bo w zamian za to daje uczciwość i zaangażowanie. Niestety okazało się to za mało, nagle słyszałem że mam zapomnieć o Polsce,  o tym jak się w Polsce pracuje, że Polscy pracownicy najgorsi robotnicy na świecie. Cokolwiek bym nie robił, wszystko było źle, albo za szybko pracowałem,  albo za wolno. Nie wolno było mi się odzywać, zasugerować innego rozwiązania podczas pracy, bo na niczym się nie znam, bo jestem z Polski. Codziennie słyszałem gdy zrobiłem coś nie pomyśli mojego szefa,  że burze jego spokój I mam się wynosić do mojej pierdolonej Polski. Praca stała się koszmarem. Nawet gdy wykonałem jakąś pracę dobrze i początkowo mój szef był zadowolony, okazywało się że za dużo gadam, na niczym się nie znam  i do niczego się nie nadaje. Po ośmiu godzinach pracy, zdarzało się że byłem pytany czy zostanę dłużej, jeśli nie odpowiedziałem natychmiast, to w ciągu minuty słyszałem że nie ma czasu na gadanie i mogę już sobie jechać do domu skoro nie chce mi się pracować.  W ten właśnie sposób upadł mit o legendarnych nadgodzinach. Jedyna dobra rzecz jaka była to wynajęte przez firmę dla mnie mieszkanie, było to miejsce gdzie mogłem się uspokoić i odpocząć. Praca fizyczna nie jest dla mnie nowością, ale system pracy jakiemu zostałem poddany,  czyli nie mam wykonywać czynności tak żeby było zrobione, ale tak jak każe mi szef, pomimo tego że jest to nielogiczne oraz trudniejsze do wykonania, bardziej męczące, a wręcz uwłaczające godności człowieka, czyli kopanie dołu gołymi rękoma, tynkowanie z drabiny która stała na rusztowaniu które nie było sztywno przymocowane, oraz wiele innych przykładów które powodowały że po powrocie do domu nie miałem na nic siły,  to było zmęczenie fizyczne i psychiczne. Nawet umawianie się na godziny pracy o której zaczynamy, Czy ktoś po mnie przyjedzie czy mam sam dojechać, nawet to pokazywało się problemem.

“Opowiadasz mi jak to jest w norwegii. Jak są dobrze traktowani pracownicy. Tymczasem ty sam traktujesz mnie gorzej niż psa. Wczoraj nie powiedziałaś o której zaczynamy. Wstałem o 5:30, o 6:20 napisałeś że dasz znać koło 8:00 o której będziesz. Za pięć 9:00 informujesz mnie że będziesz za 15 minut.ja żeby się ubrać i przygotować do wyjścia potrzebuję pół godziny.przepraszam że nie siedziałem jak pies w ubraniu roboczym na schodach czekając aż zadzwonisz. A teraz strzelasz focha i mówisz mi że do poniedziałku się nie odezwiesz. Tak się nie traktuje ludzi. Zastanów się nad tym co mi cały czas opowiadasz o norwegii, a jak postąpiłeś ze mną. To nie są jakieś fochy z mojej strony ja jeśli się na coś umawiam staje na głowie żeby dotrzymać słowa gdybyś powiedział że mam być o 9:00 gotowy to o 9:00 gotowy bym był. Nadal chcę pracować dziś i chętnie jutro”

Każda tego typu rozmowa kończyła się tym,  że zagryzałem zęby, i wracałem do pracy. Mając  w głowie to że ten człowiek zaufał mi, sfinansował przejazd,  opłaca mieszkanie, legalnie zatrudnił, chciałem być uczciwy w stosunku do niego.

 

25 kwietnia  zarejestrowałem się w SUA  i otrzymałem tymczasowy D-Nummer, Niestety nawet to okazało się moją porażką,  niestety mój szef nie potrafił prawidłowo wypełnić umowy o pracę ( tak twierdził),  były błędy i trzeba było poprawiać. Podczas poprawek które dotyczyły daty mojego przyjazdu i rozpoczęcia pracy,  oraz adresu pod którym mieszkałem, została zmieniona stawka na którą się umawialiśmy ze 185 nok na godzinę na 183,10 nok, okres wypowiedzenia z 3 miesięcy na 14 dni, oraz umowa z czasu nieokreślonego na określony. Po otrzymaniu dokumentów dowiedziałem się czemu nastąpiły takie zmiany.  Zostałem poinformowany że nie będę pracował w tej firmie i mam sobie szukać innej pracy, Leszek poinformował mnie że będzie opłacał mieszkanie, oraz wypłaci mi 30% postojowego i nie muszę więcej przychodzić do pracy. Wtedy zrozumiałem czemu zostały zmienione warunki umowy, i wcale nie dlatego że takie są przepisy, po prostu chciał się mnie pozbyć.  Zaufałem temu człowiekowi, a on mnie perfidnie oszukał. Kolejny raz pogadaliśmy szczerze i ustaliliśmy że ja szukam pracy, ale dalej będę mógł pracować do końca umowy, chyba że znajdę sobie coś innego wcześniej.

 

 

Okazało się że w Trondheim i okolicach nie ma zbyt dużo pracy Do której bym się nadawał,  ale w innych częściach Norwegii są oferty. Po kilku rozmowach telefonicznych, wróciła wiara że nie będzie tak źle. Zaciskając zęby do krwi,  przyjeżdżałem codziennie do pracy, starałem się jak tylko mogłem, nie zważając na obelgi odnośnie tego że jestem Polakiem, że do niczego się nie nadaje,  że wszystko co robię jest zrobione źle. Nadgodzin oczywiście już nie było, ale cieszyłem się że zarobię chociaż na jedzenie, i będę mógł wysłać jakieś pieniądze do kraju. Nie wspominałem o tym wcześniej,  ale gdy poinformowałem Leszka że nie mam już jedzenia z kraju i poprosiłem o zaliczkę, okazało się że jest problem. Nie mógł mi zrobić przelewu, a gotówki nie miał podobno. Żeby dostać pieniądze musiałem z nim zrobić robotę dla jego znajomych w Święta, za niższą stawkę niż normalnie i płatne do ręki. Dwa dni pracy, w sumie 15 godzin i 1500 koron, usłyszałem że i tak mam się  cieszyć bo w Polsce nikt by mi tyle nie zapłacił za pracę, ale dzięki temu miałem 1500 nok, na jedzenie bo już dwa dni byłem na samej herbacie i kawie.

2 Maja  obchodzone jest w Polsce święto flagi,  patrząc na otaczające mnie maszty z flagami Norwegii,  naklejki z flagą Norwegii na samochodach, wszechobecną  dumę narodową Norwegów, jako Polski patriota przed pracą  umieściłem biało-czerwone flagi na moim samochodzie, polaqcy nie gęsi też mamy swoją dumę narodową. Sąsiad norweg spytał mnie dlaczego wieszam je tego dnia,  powiedziałem że to jest święto narodowe w Polsce, bardzo mu się to spodobało, I stwierdził że w Norwegii nie ma takiego dnia, za to hucznie obchodzą Dzień Konstytucji.  gdy poinformowałem go że u nas święto Konstytucji 3 Maja, złożył mi życzenia i powiedział że musi poczytać o tym. 

W pracy niestety spotkała mnie przykrość, Koło południa dostałem SMS  po norwesku, że mam zdjąć flagi z samochodu, a kilka minut później, mój  szef powiedział że mam się wynosić z jego budowy. Stwierdził że woli mi płacić 30 % postojowego i za mieszkanie niż patrzeć na mój Polski ryj. Usłyszałem również  że jestem trzecim Polakiem zatrudnionym przez niego, i tak jak moi poprzednicy do niczego się nie nadaje, co jest dowodem na to że w Polsce zostały już tylko śmieci.

Nie będę ukrywał co miałem ochotę wtedy zrobić, złość, ból, wściekłość i brak zrozumienia tej całej sytuacji. Ale po raz kolejny zacisnąłem zęby i  pojechałem do siebie. Wypracowałem 96,5 godziny w trzy tygodnie, żaden wyczyn, ale jak dostanę wypłatę będę mógł wrócić do Polski bo to powinno wyjść ok 13000 nok. Myślałem że ta przygoda tak się zakończy.

Tego samego dnia wieczorem,  dostałem przykrą informację że zmarła siostra mojej mamy, ukochana Ciocia , w niecały rok po śmierci matki straciłem kolejną bardzo bliską mi osobę. Zadzwoniłem do Leszka informując go o sytuacji że muszę wrócić natychmiast do kraju, zorganizować pogrzeb i uporządkować wszystko,  najbliższy lot był w sobotę, zapytałem czy mam wypisywać jakiś urlop, bo wszystko zajmuje około dwóch tygodni, powiedział że nie, bo w Norwegii się tylko zgłasza takie rzeczy. Poprosiłem go o kupno biletu na samolot, a ja oddam mu gotówkę bo nie miałem nic na koncie, usłyszałem że zrobił dla mnie już wystarczająco dużo,  i że nic go nie interesują moje problemy, zapytał tylko kiedy wracam. Następnego dnia rano, przyjechał koło godziny 9:00 i powiedział że nie przyszedłem do pracy, w związku z tym Jestem zwolniony dyscyplinarnie i mam do niedzieli opuścić mieszkanie. Kazał mi oddać ubranie robocze oraz narzędzia, SMSem poinformował że mam je zostawić przed domem.

 

Tak mogłaby się zakończyć moja przygoda,  samochód i masa rzeczy zostawiona na lotnisku w Trondheim,  72 Korony w portfelu, oraz przeświadczenie że zostawiłem kawałek siebie gdzieś w górach Norwegii. Niestety to jeszcze nie koniec.  Spodziewałem się że nie otrzymam wypłaty, ale nagle się okazuje że ja mam długi względem mojego szefa. Przelał mi przed przyjazdem 12 000 koron bo zależało mu żebym przyjechał samochodem, gdy pytałem jak mu oddam to stwierdził że to inwestycja, mam się nie martwić i pracować, a za mieszkanie płaci firma. Z mojego punktu widzenia wolałem przylecieć samolotem, niskie koszty i czas, ale Leszek się uparł żebym jechał samochodem. Cały czas powtarzał że ma czarne pieniądze i że to nie jest pożyczka ale chce mi pomóc, a ja po prostu pracując u niego spłacę to bo będzie miał zaufanego człowieka. Na samochodzie zależało mu z tego powodu że byłem mobilny i w ciągu dnia przemieszczałem się między budowami, więc było to dla niego komfortowe rozwiązanie. Dlaczego to wszystko piszę, otóż jako przestrogę dla innych. Nigdy bym nie uwierzył że tak zostanę potraktowany, człowiek wysyła mi pieniądze na przyjazd, organizuje mieszkanie, pracę, wydawałoby się że to cudowne, uśmiech losu, bajka. Bajka niestety stała się koszmarem, byłem traktowany jak śmieć, obrażany, wyzywany, pomimo wykonywania moich obowiązków i przepracowania 96 godzin nie otrzymałem wynagrodzenia, a niby zatrudniony byłem legalnie. Nagle okazuje się że nie tylko nie zarobiłem ale jeszcze mam oddać to o co nie prosiłem, bo nie prosiłem o żadne pieniądze na przejazd, chciałem lecieć samolotem, koszt ok 200-300 zł. Zostałem w sprytny sposób oszukany, i jak się wydaje nie ja pierwszy, odwaliłem sporo roboty, firma na pewno zarobiła, a teraz będę ścigany za pieniądze które fakt dostałem, ale o nie nie prosiłem bo nie miałbym jak zwrócić. Czemu nie wróciłem wcześniej, bo nie miałem za co, samochód był to swego rodzaju łańcuchem, wypracowałem mniej więcej dokładnie tyle ile dostałem i w tym momencie wywala mnie na bruk.  Ale jeszcze mu mało, teraz wiedząc że nie mam jak walczyć o swoje prawa, chce mnie jeszcze zmusić do oddania czegoś czego nie pożyczyłem. Wiele razy czytałem że Polacy za granicą wykorzystują i oszukują rodaków, nie myślałem że spotka to mnie. Szkoda tego wszystkiego, szkoda mi tych widoków, nie zdążyłem się nacieszyć Norwegią i jej widokami. Może kiedyś uda się tam wrócić i pozwiedzać. Chyba że za wywieszenie Polskiej Flagi w dniu święta narodowego dostanę zakaz wjazdu.

Andrzej Kania Tramway- Warszawa 14.05.2019

Niestety w związku z moim artykułem Piotr Wroński zarzucił min kłamstwo. 

Wobec tego nagrałem swój materiał udowadniając że to Piotr Wroński Kłamie, a jeśli uważa że mówi prawdę niech zdobędzie zgodę mojego byłego szefa na opublikowanie nagrań audio które posiadam, bez tej zgody nie mogę ich opublikować.  31.05.2019 Gdynia 


Reklamy

Tramway

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Next Post

#ŚWO 021 A jednak mnie skazali, wybory do eurokouchozu i o konfederacji.

wt Cze 4 , 2019
 

tafoip